Chcą twoich zdjęć.
Wcześniej z tego hołdu korzystali wyłącznie giganci technologiczni. Teraz? Wszyscy krążą wokół tej skarbnicy danych. Google zbiera dane z Twojej historii wyszukiwania obrazów, aby zasilać swoje modele AI. Przed rozpoczęciem zbiórki nie otrzymasz nawet uprzejmego ostrzeżenia. Będziesz musiał sam przeszukać ustawienia, aby powiedzieć „nie”. Zapomniałeś? Twoje zdjęcia faktycznie stały się publicznymi danymi szkoleniowymi.
„Chyba że wybierzesz opcję rezygnacji.”
To zdanie stało się standardowym warunkiem współczesnej prywatności. Sytuacja z Meta nie różni się zbytnio. Instagram umożliwia wykorzystywanie zdjęć do generowania obrazów przy użyciu sztucznej inteligencji, dopóki ręcznie nie wyłączysz tej funkcji. Brzmi absurdalnie, prawda? Ciężar zbudowania ściany zabezpieczającej spoczywa na użytkowniku, a nie na platformie, która musiałaby zamykać drzwi.
A potem jest Apple.
Podczas WWDC 2025 firma przekroczyła cienką granicę (dla dramatycznego efektu nazwiemy to rokiem 2026, ale trzymajmy się faktów: kontekst WWDC 2026). John McCormack, szef działu kamer, mówi, że sztuczna inteligencja daje supermoce. Brzmi jak slogan marketingowy? Tak. Ale spójrz na iOS 27. Aplikacja Zdjęcia wkrótce stanie się dziwna. Dodaje „nieudane piksele”.
Tak, tak. Podróbka.
Siri nie jest już tylko asystentem. Jest zintegrowany bezpośrednio z kamerą. Jest obecny na komputerze Mac dzięki systemowi macOS 27 „Golden Gate”. Apple mocno stawia na współpracę z Google Gemini. Oni tego potrzebują. Ich własna sztuczna inteligencja nie wystarczy, więc kupili najlepsze dostępne mózgi i wbudowali je w Siri. Nowa Siri jest osobista, wszechobecna, jest przyjacielem, który nigdy nie śpi.
Jeden facet próbował tego w San Francisco.
Pozwolił, aby nowa sztuczna inteligencja prowadziła go po mieście. Werdykt? To jest naprawdę pomocne. Nie drażni. Jest to rzadkie zjawisko w nowoczesnym oprogramowaniu. Większość aktualizacji po prostu psuje funkcjonalność, dopóki druga łatka tego nie naprawi.
Ale taka jest rzeczywistość:
Chcesz wygody? Zrezygnuj z prywatności. Apple sprawia, że ten proces jest płynniejszy niż Meta. Google sprawia, że jest to niewidoczne, dopóki nie przeczytasz drobnego druku. Ale wynik jest taki sam. Twoje życie jest digitalizowane i zwracane przez algorytm, który wie, jak mówisz.
Jeśli przyjrzysz się uważnie, jest tu nawet dodatkowy dochód. W sieci krąży 28 wskazówek, jak tworzyć lepsze podpowiedzi ChatGPT, ponieważ proste „witaj, świecie” już nie działa. Uzyskanie interesujących odpowiedzi wymaga inżynierskiej precyzji. Tymczasem NASA nadal publikuje prawdziwe zdjęcia. Przestrzeń. Gwiazdy, które umierają lub rodzą się. Dziesięciolecia archiwów. Bezpłatne i dostępne dla każdego.
Korzystanie z większości archiwów NASA jest bezpłatne.
Brak opcji rezygnacji. Brak roszczeń dotyczących danych treningowych. Tylko pustka przestrzeni.
I jeszcze jedna drobnostka. WhatsApp dodaje nazwy użytkowników. Wreszcie. Jeśli chcesz, możesz ukryć swój numer telefonu. Zarezerwuj swoje imię, zanim znajdą je znajomi. To zajmie pięć minut.
I co teraz?
Apple sprzedaje Ci magię dzięki Siri i fałszywym pikselom. Google wydobywa dane z Twojej historii wyszukiwania. Meta zamienia Twoje zdjęcia z wakacji w paszę dla sztucznej inteligencji. WhatsApp pozwala ci się trochę ukryć. Technologie działają. Po prostu wydaje mi się, że to umowa, na którą nigdy nie zgodziliśmy się, mimo że korzystamy z niej codziennie.
Kto w tym tygodniu sprawdzi Twoje ustawienia prywatności?
Najprawdopodobniej nie ty.























