OpenAI zmienia swoją strukturę korporacyjną, aby przyciągnąć ogromne ilości kapitału potrzebnego do budowy najnowocześniejszych systemów sztucznej inteligencji. Argument jest prosty: pionierskie modele sztucznej inteligencji są drogie.

Szkolenie takich systemów wymaga ogromnych inwestycji. Potrzebujemy specjalistycznych chipów. Centra danych są potrzebne. Zasoby energii są krytyczne. Sama infrastruktura kosztuje miliardy dolarów. Bez zmiany struktury firmy przyciągnięcie takiego kapitału staje się prawie niemożliwe.

Krytycy się z tym nie zgadzają. Elon Musk, jeden ze współzałożycieli, twierdzi, że rosnący nacisk na komercję stoi w sprzeczności z pierwotną misją organizacji non-profit. Napięcie jest realne: cel, jakim jest zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa i użyteczności sztucznej inteligencji, koliduje z presją rentowności i skali.

Nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi o kontrolę. Kto kształtuje przyszłość sztucznej inteligencji? Założyciele organizacji non-profit? Inwestorzy korporacyjni? Odpowiedź kryje się w samej konstrukcji.