Zaproszenie ma charakter osobisty. Na tym polega sztuczka. Dostajesz historie o zamkniętym kręgu od faceta o nazwisku Miles Sumrall. Ma kręcone włosy, schludne wąsy i unosi się w wodzie, uśmiechając się prosto do ciebie. W podpisie jest napisane, że zostałeś dodany, bo jesteś dokładnie tym typem osób, dla których tworzona jest aplikacja. Czujesz się zauważony. Wybrany.
To kłamstwo.
Goose, nowa aplikacja do randkowania i przyjaźni oparta na lokalizacji, wykorzystuje armię mężczyzn wygenerowanych przez sztuczną inteligencję, aby poprawić swoje wyniki.
Miles Sumrall (@miles.sumrall) nie istnieje. Taki sam jak Daniel Mulugeta (@danielmmulugeta). Obydwa konta pojawiły się w maju 2026 roku.
Awatary zostały zidentyfikowane przez detektory sztucznej inteligencji. SynthID w Google Gemini stwierdził, że 90% ich profili zostało wygenerowanych.
Aplikacja twierdzi, że pomaga Ci „poznawać facetów przez całe życie, które już prowadziłeś”.
Założycielami firmy byli były menedżer ds. wzrostu liczby widzów BeReal, David Aliyagas, i wpływowy model Derek Chadwick. Goose stał się antidotum na Grindra. Żadnych jednorazowych połączeń. Tylko prawdziwe relacje. Ludzie się śmiali. Tweet nazwał go „Pokémon Go”.
Ale śmiali się na próżno.
Aplikacja została udostępniona. Osiągnęła czwarte miejsce na listach przebojów aplikacji lifestylowych w App Store. W skali globalnej uplasował się na 33. To jest prawdziwy rozmach. Prawdziwe pliki do pobrania. Prawdziwi użytkownicy, którzy chcieli zacząć od zera.
Ale hałas, który usłyszeli, nie był organiczny.
To była operacja psychologiczna.
Ryan Chim pracuje w PR. Widział, jak @alistaircrombie pojawiał się w jego DM. Alistair pracował w PR w galerii sztuki. Wszystko wyglądało dobrze. Wyglądało na to, że to kolega. Dopóki Alistair nie wysłał zaproszenia do „wybranych sieci”.
Ten sam schemat. Ta sama struktura. Ta sama obietnica.
Chim sprawdził zdjęcie. SynthID powiedział, że to sztuczna inteligencja. Google Gemini zgodziło się. Większość twarzy była fałszywa.
Potem przyszła kolej na Daltona Bauera. Marketing. Wiadomości osobiste od @lucalepkowski.
„Witam! To może wydawać się przypadkowe…”
To nie był przypadek. To była trzecia wiadomość, jaką otrzymał w tym tygodniu. Tekst skryptu nie zmienił ani jednego znaku. Tylko inny przystojny nieznajomy na plaży w spodenkach khaki pił wodę. Zdjęcie profilowe było w 80% fałszywe.
Czy to jest teraz nasze połączenie?
Dziwne, prawda? Intymność osobistych wiadomości. Bliskość historii z „Zamkniętego kręgu”. Wszystko to jest zautomatyzowane. Wszystko ma na celu wywołanie strachu przed pominięciem (FOMO).
WIRED znalazł ponad dwa tuziny takich kont. Powstał w maju. Niewiele publikacji. Wysoki wskaźnik liczby obserwujących. Komentowali się nawzajem serduszkami i ognistymi emoji, tworząc atmosferę zaangażowania, która przypominała szum.
A za tym wszystkim kryło się ogłoszenie o pracę.
Aliyagas, jeden z założycieli, opublikował post dotyczący swojej historii w poszukiwaniu „ambasadorów”.
„Potrzebuję pomocy z moją nową aplikacją… ustalmy priorytety tych funkcji dla naszych dyrektorów generalnych.”
Szukał osób do zarządzania trzema fałszywymi kontami na Instagramie. Cztery godziny dziennie. Przez miesiące.
Zaoferował 1800 dolarów. Do 2100 dolarów. W biografii czytamy: „Czas zarabiać na swoich kontuzjach”. A potem od niechcenia: „Nadal kupuję finsta (fałszywe konta) za 100 dolarów”.
Nadal jest to zapisane w jego najważniejszych wydarzeniach.
To nie jest nowe zachowanie. Marki od lat korzystają z fałszywych influencerów. The Guardian szacuje, że 40–60% treści niektórych marek jest generowanych i nigdy nie udostępnianych. Różnica polega tutaj na skali. Oszustwo nie jest subtelne. Jest agresywny. Udaje osobę, która podziela Twoje wartości.
Rob Friend jest prawnikiem zajmującym się reklamą. Uważa, że to nielegalne.
Jeśli tworzysz fałszywe konta, które wyglądają na użytkowników w celu promowania sprzedaży, jest to wyraźnie nielegalne zgodnie z wytycznymi FTC.
FTC nie komentuje konkretnych praktyk firmy. Aliyagas nie skomentował tej sytuacji. Chadwick nie skomentował tej sytuacji.
Konta nadal istnieją. Wciąż napływają prywatne wiadomości. Otrzymujesz zaproszenie. Czujesz się wybrany.
Wpisujesz kod. Pobierasz aplikację.
Czy to ma znaczenie, że facet, który cię zaprosił, nigdy się nie wziął pod prysznic? Albo nigdy nie istniał?
Być może liczy się tylko to, że się pojawiłeś.























