Szesnaście lat. Minęło tak dużo czasu, odkąd siedziałem na podłodze sali konferencyjnej Google w Wagadugu, otoczony przez około trzydziestu inżynierów i menedżerów próbujących naprawić zepsute wyniki wyszukiwania. Pokłóciliśmy się i dokonaliśmy poprawek. Tylko w 2010 r. te nocne zmiany doprowadziły do ​​550 zmian algorytmów.

Teraz jest postrzegany jako wspomnienie z innej planety.

Przejdźmy szybko do konferencji Google I/O, która odbędzie się w tym tygodniu. Liz Reed, szefowa działu wyszukiwania, w zasadzie pogrzebała tradycyjne wyszukiwanie w Internecie na scenie. Nie było to przejście stopniowe. To było oświadczenie.

Śmierć Blue Links

Przez lata te „10 niebieskich łączy” było świętym Graalem. Punkt końcowy. Teraz są ukryte pod warstwą agregatorów, spamu, reklam i map. Nawet wtedy istotne wyniki często były ukrywane. A teraz? Są po prostu nieistotne.

Reed nazwał nowy system najbardziej znaczącą zmianą w historii paska wyszukiwania. Już nie szukasz. Komunikujesz się. Mianowicie komunikujesz się z najnowszym modelem Gemini od Google.

Pojęcie „żądanie” jest przestarzałe. Wpisanie danych to tylko początek rozmowy. System wie, kim jesteś, gdzie mieszkasz i czego wcześniej szukałeś. Nie wyświetla listy linków. Tworzy spersonalizowane prezentacje za pomocą agentów AI, którzy przemierzają cyfrowe podbrzusze Internetu w celu uzyskania odpowiedzi.

Wyszukiwarka Google to wyszukiwarka AI.

Powiedz to głośno. To Google powiedziało to jako pierwsze.

Pasek wyszukiwania był kiedyś drzwiami do otwartej sieci. To jest wiersz poleceń spersonalizowanego mini-postu. Wykresy, listy, animacje – wszystko jest generowane na bieżąco pod Twoje konkretne zamówienie.

Google szczyciło się swoją zdolnością do rozwiązywania zaszyfrowanych słów kluczowych. Teraz dosłownie błaga cię, żebyś mówił więcej. Sformułuj podpowiedzi bardziej szczegółowo. Prelegenci na I/O mieli na sobie koszulki z napisem „Zapytaj mnie o wszystko”. Ironia, czy nie, nie jest znana. Ale gdybyś poprosił tych uśmiechniętych pracowników, aby pokazali ci drogę, nie daliby ci linku. Po prostu odpowiedzieliby.

Niestabilne przejście

Utknęliśmy w mylącym środku tego przejścia.

Sztuczna inteligencja zmienia modele biznesowe we wszystkich branżach. Giganci technologiczni wplatają to w swoje DNA. Jednocześnie narasta autentyczny odraza do tej technologii. Słychać to w gwizdanych owacjach podczas przemówień maturalnych. Przeczytałeś to w skargach.

Ale Google uważa to za nieuniknione.

Nawet jeśli nienawidzisz sztucznej inteligencji. Nawet jeśli się go boisz. Będziesz go używać.

Przyznaję się do czegoś nieprzyjemnego. Kiedy w 2024 r. Google uruchomiło „Przeglądy AI”, zareagowałem z niesmakiem. Wydawało mi się, że jest to uciążliwe i bezużyteczne.

Używam tego teraz. Stale.

Czy jest nowy odcinek Saturday Night Live? Przegląd mówi mi to natychmiast. Potrzebujesz wyjaśnienia, czym jest ujarzmianie agentów? On to generuje.

Niedawno próbowałem znaleźć mój artykuł w Wired na temat wspomnianego spotkania w Wagadugu. Stare niebieskie łącza były katastrofą. Bezużyteczny śmieci. Ale kiedy wyjaśniłem, czego potrzebuję prostym angielskim? Od razu znalazłem artykuł.

Więc to działa.

Google twierdzi, że z trybu AI miesięcznie korzysta ponad miliard osób. Jest to osobna zakładka na stronie. Liczba wniosków podwaja się co kwartał.

Skąd pochodzi treść?

Rozmawiałem z Liz Reed po jej prezentacji programowej. Zapytałem ją bezpośrednio: Czego teraz szuka?

Ucichła. Następnie wróciła do misji firmy: „Czy możesz sprawić, że informacje będą naprawdę przydatne i dostępne?”

Stary Google wierzył, że kluczem jest otwarta sieć. Nowy Google codziennie przegląda miliardy stron, aby uzyskać spersonalizowane odpowiedzi.

„Mówimy o układach dynamicznych… całych doświadczeniach użytkownika stworzonych specjalnie dla Ciebie.”

I to jest problem.

Agent AI tworzy dla Ciebie stronę internetową w czasie rzeczywistym. Tworzy interaktywne grafiki o czarnych dziurach. Fajny. Ale te informacje zostały stworzone przez kosmologicznych naukowców, pisarzy, artystów. Ludzi, którzy tę wiedzę tworzą od lat.

Żaden z nich nie otrzymuje podziękowania. Żaden z nich nie generuje ruchu. Są niewidoczni.

Tradycyjna sieć wygląda na przegraną w tej transakcji.

Reed się z tym nie zgadza. Mówi, że to nie jest ciągnięcie dywanu. Nalega, aby użytkownicy nadal klikali linki. Twierdzi, że niektórzy pomijają CV AI i idą od razu do źródła.

Poprosiłem o dane.

Nie chciała się nimi dzielić.

Przyznaje, że niektóre witryny umrą. Te, które trzymają się dna. Fabryki treści ogólnych. Są łatwe do odtworzenia. A oryginalne głosy? Wyjątkowe dziennikarstwo? Według niej przeżyją. Mówi, że Google pracuje nad tym, aby kierować użytkowników do twórców, którzy mają „własne widoki”.

Brzmi kojąco.

Dopóki nie nadejdzie ruch.