Google nie chce tylko odpowiedzi. Google chce autonomii.
Gemini Spark został już wypuszczony na rynek lub przynajmniej ogłoszony i brzmi jak cyfrowy kamerdyner, na którego wszyscy czekali i którego jednocześnie się obawiali. To odwet Google’a na OpenClaw. Gdy Twój komputer śpi, Gemini nie śpi. Analizuje dane. Wysyła listy. Wydaje pieniądze. Nie trzeba było nawet naciskać przycisku. Czy jest to pomocne, czy przerażające? Zależy od tego, jak bardzo ufasz kodowi do zarządzania płatnościami za wynajem.
Gemini Spark to odpowiedź Google na całodobowe rozwiązanie OpenAgents
Wszystko to mieści się w większym pokazie Google I/O 2029. Technologiczny gigant nie tylko udoskonala swoją wyszukiwarkę. Powtórzy to. Nowe modele Gemini są oczywiście mądrzejsze, ale samo wyszukiwanie staje się procesem w tle. Dodaj do tego inteligentne okulary, które pojawią się tej jesieni – okulary, które rzekomo będą wyglądać zupełnie jak szkło – a otrzymasz ekosystem, który obserwuje, słucha i działa bez konieczności inicjowania tego przez Ciebie.
A potem jest Flow.
Google całkowicie przebudował swój zestaw narzędzi do tworzenia treści AI, czyniąc z deepfakingu funkcję, a nie błąd. Awatary generują wideo selfie z Twoją twarzą. Wygląda jak ty. Mówi rzeczy, których nie możesz powiedzieć. Granica między autentycznością a generacją rozpadła się w rozmyty, pikselowany bałagan. Po co szukać prawdy, skoro serwer może symulować na spotkanie lepszą wersję Ciebie?
Android 17 kieruje się tą samą logiką. Wyjdzie tego lata. Widżety generowane przez sztuczną inteligencję. Chrome na Androidzie każe Gemini dokończyć rezerwacje, bo naciskanie przycisków jest podobno zbyt wolne. Zlecamy kliknięcia. Zwój. Małe decyzje.
Tymczasem decydenci są zagubieni.
Demis Hassabis, szef Google DeepMind, uważa zwolnienia z powodu sztucznej inteligencji za głupotę. Magazyn WIRED przeprowadził z nim wywiad i przekonuje, że sztuczna inteligencja zwiększa produktywność, dlatego powinniśmy więcej pracować. I nie mniej. Pomysł jest taki, że automatyzacja pozwala ludziom wykonywać więcej zadań o wartości dodanej, zamiast redukować personel. Optymistyczny. Być może zbyt optymistyczne. Mira Murati zgadza się, i to tylko częściowo. Były dyrektor techniczny OpenAI i założyciel Thinking Machines Lab chce sztucznej inteligencji, która współpracuje, a nie odrzuca. Pozostawiaj ludzi w pętli decyzyjnej – mówi. Ale kto steruje statkiem, jeśli sztuczna inteligencja wiąże węzły?
Demis Hassabis uważa masowe zwolnienia z powodu sztucznej inteligencji za głupotę
W innej części branży OpenAI dopracowuje szczegóły. Pojawił się Image Model 2.0 dla ChatGPT, a nasze testy pokazują, że lepiej radzi sobie on z tekstem. Mniej zaśmieconego tekstu, większa przejrzystość. Ale nadal dławi się wszystkim, co nie jest po angielsku. Znana wada.
Agent OpenAI Codex ma dziwniejsze zasady.
Instrukcje są rygorystyczne. Żadnych goblinów. Żadnych gnomów. Żadnych szopów. Sztuczna inteligencja generująca kod nie może wywoływać halucynacji mitycznych stworzeń ani prawdziwych zwierząt, chyba że jest to ściśle istotne. Zasadniczo: „Zamknij się w sprawie szopa”. Wydawałoby się to absurdalne, dopóki nie zdasz sobie sprawy, jak łatwo te modele wpadają w narrację.
Teraz terminal Bloomberg otrzymuje także nakładkę z chatbotem. Traderom nie zawsze się to podoba. Nie chcą gadatliwego asystenta; chcą danych. Jednak CTO upiera się, że zmiany są nieuniknione. Niezależnie od tego, czy ci się to podoba, czy nie.
Terminal Bloomberg przechodzi modernizację AI, czy ci się to podoba, czy nie
Istnieją dobre oferty, jeśli nie przejmujesz się filozofią automatyzacji. WIRED organizuje w maju promocje Google Workspace. Rabat do 14%. Trzy miesiące. Plany Starter, Standard lub Plus. Kup teraz, zaoszczędź pieniądze, zautomatyzuj później.
Poruszamy się szybko. Ale jesteśmy też zmęczeni brandingiem.
Anthropic ogłosiło, że ich agenci „są stworzeni ze snów”. Przetwarzają „wspomnienia”. Niech ktoś powstrzyma tych ludzi od nazywania funkcji AI ludzkimi procesami biologicznymi. To przerażające. Oznacza to świadomość, w której istnieje jedynie dopasowywanie wzorców. Czy możemy przywrócić nudne nazwy? Na przykład „Przetwarzający dane 4”. Lub po prostu „Kod”.
Przyszłość należy do agentów. Wydaje nasze pieniądze, kiedy śpimy. Tworzy głębokie podróbki naszych twarzy podczas wtorkowych porannych rozmów. Nadal żądamy szybszych widżetów.
Kto tak naprawdę trzyma kierownicę?
Interfejs użytkownika znika. Agent zostaje.























