Dziesięć lat temu założyciel Ubera, Travis Kalanick, obawiał się, że pojazdy autonomiczne zniszczą jego biznes.
„Jeśli nie staniemy się częścią tej przyszłości… pozostawi nas w tyle”.
Nie mylił się w swojej ocenie zagrożenia. Ale myliłem się w swojej reakcji.
Uber przestał rozwijać własne roboty. Teraz firma chce stać się „infrastrukturą” dla wszystkich innych. Dyrektor generalna Dara Khoshrowshahi postrzega Ubera jako platformę. Jako miejsce rezerwacji przejażdżki. Nie ma znaczenia, czy ktoś prowadzi samochód, czy działa sztuczna inteligencja.
„Wierzymy, że na rynku taksówek autonomicznych będzie wielu graczy… chcemy stać się kluczowym punktem przyciągającym użytkowników”.
Firma ma podpisane umowy z 25 czołowymi producentami robotów: Waymo, Baidu, Volkswagen i innymi.
Ale jedna aplikacja to za mało.
Lobbyści Ubera naciskają, aby ich dominacja została zapisana w prawie. Szczególnie w New Jersey i Dystrykcie Kolumbii. Cel jest prosty: prawnie wymagać łączenia ludzkich kierowców i robotów w „sieci hybrydowe”.
W New Jersey sytuacja staje się jeszcze dziwniejsza.
Uber promuje język, który zgodnie z prawem wymagałby od kierowców wykonania 85% wszystkich przejazdów w ciągu trzech lat. Zasada ta miałaby zastosowanie do każdej firmy oferującej usługi taksówkarskie bez kierowcy. To znaczy w Tesli, Waymo i Zoox.
Musieliby skorzystać z Ubera lub Lyftu. Uruchamianie aplikacji natywnych byłoby niemożliwe.
Czy to brzmi jak innowacja na otwartym rynku? A może protekcjonizm pod przykrywką obaw o bezpieczeństwo?
Ustawa senatora stanu Andrew Zwickera przechodzi przez legislaturę. Wymaga wielu czujników (co jest niekorzystne dla Tesli z ich systemem składającym się wyłącznie z kamery) i kierownicy (co jest niekorzystne dla kapsuł Zoox Cube, które nie mają kierownicy).
Propozycja Ubera nie została jeszcze uwzględniona w projekcie ustawy. Lobbyści firmy przedstawili ją jednak bezpośrednio w biurze senatora.
W Waszyngtonie sytuacja jest podobna.
Radny miejski przedstawił projekt ustawy zezwalającej na robotykę pod pewnymi warunkami. Lobbyści Ubera napisali do niego wcześniej list. Chcieli mieć pewność, że „sieci hybrydowe” pozostaną normą. Że ludzcy kierowcy nie zostaną całkowicie zastąpieni.
Uber twierdzi, że to kwestia uczciwości. Rzecznik firmy Noah Edwardsen nazywa oferty innych graczy z branży „w dużej mierze nieprzydatnymi”. Według niego konkurenci próbują zablokować innych uczestników rynku i stworzyć monopole.
Edwardsen przyznaje, że zasada New Jersey była kompromisem. Sposób na uchwalenie prawa pomimo oporu związków zawodowych.
Waymo się z tym nie zgadza. Rzecznik firmy Ethan Teicher powiedział, że firma nie popiera ograniczania dronów do niektórych typów sieci. Chcą dać użytkownikom wybór.
To zabawne, biorąc pod uwagę, że są partnerami. Uber sprzedaje wyłącznie przejazdy Waymo w Atlancie. Ale związek się pogarsza. Dyrektor ds. technicznych Ubera opublikował film, w którym jeden ze przypadków Waymo określił jako „przerażający”, ponieważ prawie został potrącony przez autobus. W zeszłym miesiącu zakończyli projekt pilotażowy w Phoenix.
Waymo wygrywa wyścig technologiczny. Pół miliona wyjazdów tygodniowo w jedenastu miastach. Wkrótce ekspansja na Londyn.
Uber nie konkuruje technologią. Rywalizują według zasad.
Ich wytyczne polityczne opowiadają się za „stopniowym przejściem”. Powolna integracja. Praca zespołowa między ludzkimi kierowcami i robotami. Podają przykład Kalifornii, gdzie dochody kierowców spadły, bo jeden robot wykonuje pracę czterech osób.
„Droga naprzód musi… opierać się na wspólnej odpowiedzialności.”
Brzmi szlachetnie. Dopóki nie uświadomisz sobie, że „wspólna odpowiedzialność” oznacza po prostu utrzymywanie ludzi w procesie na tyle długo, aby platforma pozostała niezastąpiona.
Zeznania Ubera złożone w Waszyngtonie w przyszłym tygodniu podkreślą tę kwestię. Kierowcy ludzcy już są uciskani. Roboty są klinem wbijanym w system.
Tak mówią.
Ustawę można uchwalić. Lobbing może się nie udać. Przepisy są zawiłe, surowe i pełne luk.
Ale intencje są jasne. Nie pozwól, aby przyszłość tobą rządziła.
Lub nie pozwól nikomu czerpać z tego korzyści, jeśli się zacznie.























