Rząd federalny pozywa pięć stanów i Filadelfię. Ich argument jest prosty: lokalne przepisy wymagające od agentów ICE (organów imigracyjnych i celnych) zdejmowania masek podczas nalotów są niebezpieczne. Departament Sprawiedliwości argumentuje, że jeśli funkcjonariusze będą zmuszeni do pokazania twarzy, istnieje ryzyko, że zostaną zidentyfikowani jako aktywiści. Jest to kwestia bezpieczeństwa. Tak przynajmniej twierdzą w skargach.

Jednak dowody potwierdzające tę obawę nie wytrzymują analizy. Narzędzia technologiczne, o których mówi rząd, są niedoskonałe. Bazy danych są nieaktualne. Rzeczywiste ryzyko wydaje się minimalne.

Pozew dotyczy przepisów obowiązujących w Nowym Jorku, Wirginii, Connecticut i New Jersey. Filadelfia jest również uwzględniona. Przepisy te zasadniczo zabraniają funkcjonariuszom organów ścigania, w tym funkcjonariuszom federalnym ICE, ukrywania swojej tożsamości podczas działań związanych z egzekwowaniem prawa imigracyjnego. Niektóre wymagają noszenia identyfikatorów, inne natomiast całkowicie zabraniają używania masek. Administracja Trumpa argumentuje, że naraża to agentów na ryzyko „doxxingu” (publikacji danych osobowych). W szczególności odnoszą się one do narzędzi internetowych, które wykorzystują rozpoznawanie twarzy w celu dopasowania twarzy agenta do jego osobistej strony w mediach społecznościowych lub adresu domowego.

ICESpy jest jednym z takich narzędzi. To także projekt artystyczny. Jej twórca, Kyle McDonald, uważa, że ​​panika rządu federalnego jest bezpodstawna.

Problem z danymi

U podstaw argumentacji Departamentu Sprawiedliwości leży pogląd, że aktywiści aktywnie atakują konkretnych agentów ICE za pośrednictwem tych stron. Zakłada się, że dane dotyczą osób aktualnie zatrudnionych. Ale to nieprawda.

ICESpy wyodrębnia dane z profili LinkedIn. Nieaktualne. I przestarzałe. Zestaw danych powstał na podstawie profili osób, które około dziesięć lat temu samodzielnie zgłosiły swój związek z ICE. Magazyn WIRED zbadał kopię bazy danych. Zawierało nieco ponad 700 nazwisk. Większość zajmowała stanowiska takie jak „zastępca radcy prawnego” lub pracowała na stanowiskach administracyjnych. Jedynie 39 osób miało w tytule „oficera deportacyjnego”. Kolejnych 27 osób zajmowało pokrewne stanowiska w dziedzinie egzekwowania prawa.

Ta lista jest nieaktualna.

W styczniu ICE radykalnie się rozwinęło. W ciągu zaledwie kilku miesięcy agencja podwoiła zatrudnienie z 10 000 do 22 000 agentów. Tych 12 000 nowych pracowników nie ma w bazie danych ICESpy. Jeśli w 2018 roku nie zamieścili swojej oferty pracy na LinkedIn, system ich nie rozpozna. Ona ich nie znajdzie.

„Nie przedstawiają na to żadnego dowodu w [federalnej] skardze” – powiedział McDonald WIRED. „Pomysł, że ktoś mógłby skorzystać z witryny… i znaleźć [teraz] aktualnego funkcjonariusza ICE ds. deportacji, jest absurdalny”.

Mały ruch, niskie korzyści

Nawet jeśli dane były dokładne, nie wydaje się, aby ktokolwiek wykorzystywał to narzędzie do nękania. Dzienniki aktywności ICESpy na koniec czerwca pokazują zaledwie 84 odsłony tygodniowo. To nie wystarczy, nawet w przypadku wysoce specjalistycznego projektu. Co ważniejsze, podjęto tylko dwie próby dopasowania twarzy do bazy danych.

McDonald twierdzi, że oba wyniki były bzdurne. Nie było naprawdę odpowiednich meczów.

„Jestem pewien, że ludzie próbowali z nim współpracować… Ale nie stanowi on aktywnego zagrożenia” – powiedział.

W skardze federalnej wspomniano także o innej stronie: Lista ICE. Jej twórcy opisują ją jako inicjatywę dotyczącą odpowiedzialności, a nie sieć doxxingową. Śledzi nazwiska, biura terenowe i wydarzenia publiczne. Opiera się na badaniach ręcznych, a nie na automatycznym badaniu przesiewowym z wykorzystaniem rozpoznawania twarzy.

Dominic Skinner, administrator serwisu, przyznał, że istnieje niewielka grupa, która próbuje wykorzystać technologię rozpoznawania twarzy do przetwarzania danych. Ale wyniki? „Przesadne” – stwierdził. Serwis nie posiada ogólnodostępnego narzędzia do obliczeniowej analizy zdjęć. Większość stron zawiera wyłącznie portrety służące do identyfikacji wizualnej ludzi.

Prawdziwe konsekwencje i prawdziwe luki

Dane mogą być stare. Jednak brak przejrzystości jest faktem.

Użytkownicy listy ICE pomogli ostatnio zidentyfikować Davida Brouillette’a. Brouillette jest agentem ICE i byłym członkiem wojska. Był rzekomo odpowiedzialny za zastrzelenie i zabicie 25-letniego Juana Sebastiana Durana Guerrery z Maine. Na stronie poprosiliśmy o lokalne wskazówki. Wyszły dwie osoby. Była żona Brouillette’a zauważyła później, że kilka lat temu zgłosiła wyższemu dowództwu wojskowemu problemy ze zdrowiem psychicznym swojego byłego męża.

Nie jest to doxxing w tradycyjnym sensie. Skinner nie publikuje adresów domowych. Publikuje akta publiczne. Inne witryny brokerów danych sprzedają intymne dane osobowe urzędników państwowych. Strony te nie są pozywane. Na Liście ICE – zgłaszają to.

Departament Sprawiedliwości nie chce powiedzieć, ilu agentów faktycznie zostało skrzywdzonych przez te strony. Rzeczniczka Kirsten Pels twierdzi, że agenci są nękani. Odmówiła podania konkretnego przykładu wykorzystania ICESpy do identyfikacji agenta w przypadku konkretnego zagrożenia.

Prawdziwy problem

Podczas gdy rząd federalny sprzecza się o hipotetyczne zagrożenia technologiczne, prawodawcy stanowi debatują nad odpowiedzialnością.

W tym miesiącu agenci ICE śmiertelnie postrzelili dwie osoby w Maine i Teksasie. Kamery noszone na ciele, które są wymagane przez Kongres, zostały wyłączone. Urzędnicy federalni od miesięcy zwlekają z dochodzeniem w sprawie śmierci Renniego Goode i Alexa Pretty w Minnesocie. Do uzyskania dowodów potrzebne były nakazy sądowe.

Tymczasem według doniesień wewnętrzny organ nadzorczy ICE prowadzi dochodzenie w sprawie cywilów krytykujących politykę imigracyjną w Internecie.

Bob Duff, senator Connecticut odpowiedzialny za jedną z kwestionowanych ustaw, twierdzi, że urzędnicy federalni mylą priorytety.

„Państwa mają prawo… reagować i reagować na to, co uważamy za zachowanie niezgodne z konstytucją” – stwierdził Duff.

Senator Wirginii Saddam Salim poszedł dalej. Wezwał administrację do zaprzestania pozwów w związku z zakazem noszenia maseczek. Zamiast tego, powiedział, powinni zbadać korupcję w Organizacji Trumpa. Uwolnij pliki Epsteina. Skoncentruj się na słabym szkoleniu agentów.

Przepisy dotyczące masek dotyczą demokracji. O tym, kto może spojrzeć ci w twarz, gdy cię trzymają. Władze federalne postrzegają to jako cel na swoich plecach.

Być może boją się tego, co ludzie mogą znaleźć, jeśli rzeczywiście spojrzą.